Na Podhalu sezon koszenia jest krótszy niż na nizinach, ale za to intensywny — po deszczowym tygodniu trawa potrafi „uciec“ tak, że zwykła kosiarka przestaje wystarczać. Dlatego przy większych terenach kluczem nie jest pojedyncze koszenie, tylko dobrze ułożony harmonogram na cały sezon.
Nie każdy fragment terenu kosi się tak samo
Reprezentacyjny trawnik przy wejściu, pas zieleni wzdłuż parkingu, skarpa przy drodze dojazdowej i łąka na tyłach działki to cztery różne zadania:
- trawnik reprezentacyjny wymaga częstego, niskiego koszenia i wykaszarki przy krawężnikach i lampach,
- większe powierzchnie kosi się ciągnikiem z kosiarką — szybciej i taniej niż ręcznie,
- skarpy i zbocza to praca dla sprzętu, który utrzyma się na pochyleniu, albo dla wykaszarek,
- łąki wystarczy kosić kilka razy w sezonie, za to z wywozem pokosu.
Dobry harmonogram rozdziela te strefy zamiast traktować cały teren jedną stawką i jedną częstotliwością.
Częstotliwość: lepiej częściej i płycej
Trawa koszona regularnie zagęszcza się i wygląda równo. Koszenie zarośniętego terenu „na raz“ zostawia żółte placki, wymaga grabienia i częściej kończy się uszkodzeniem kosiarki na czymś ukrytym w wysokiej trawie. W praktyce przy obiektach sprawdza się stały rytm — co jeden do trzech tygodni, zależnie od strefy i pogody.
Co poza koszeniem warto ująć w tej samej umowie
Skoro ekipa i sprzęt już są na miejscu, naturalnym uzupełnieniem są prace, które inaczej trzeba zlecać osobno: przycinka żywopłotów i krzewów, zebranie i wywóz gałęzi po wichurach, pielęgnacja rabat czy nawożenie. Przy stałej obsłudze obiektów wszystkie te prace planujemy w jednym sezonowym harmonogramie.
Od czego zacząć
Wystarczy telefon i kilka zdjęć terenu. Na tej podstawie powiemy, jakim sprzętem pracować, zaproponujemy podział na strefy i częstotliwość — a przed sezonem dostaniesz zakres prac i wycenę na piśmie. Zadzwoń, zanim trawa znowu urośnie.